Wiele obecnie się mówi o postępujących zmianach klimatycznych i globalnym ociepleniu. Abstrahując od tego, jak bardzo zaawansowane są to zmiany i czy ( a jeśli tak to kiedy ) przyniosą zgubę naszej cywilizacji, stwierdzić trzeba, że niewątpliwie skutki tych zjawisk odbijają się już na naszym życiu. I będą one wpływać na życie nasze w kolejnych latach a może i dekadach.

W miastach, szczególnie dotkliwie odczuwamy : zapylenie i zanieczyszczenie powietrza, wysokie temperatury w miesiącach letnich oraz brak wody. Czynniki te mogą powodować  u ludzi poważne problemy zdrowotne a nawet, szczególnie w wypadku dzieci i osób starszych, zagrażać życiu. 

Okazuje się, że możemy w miarę nieskomplikowanymi  działaniami, walczyć z wyżej wspomnianymi zagrożeniami. Jak podkreśla wielu naukowców, remedium na zapylenie, brak wody i upały w miastach mogą być … drzewa. Im więcej drzew w mieście, tym lepiej dla jego mieszkańców. 

Co może nam dać ta “ zielona miejska infrastruktura “ ? Drzewa zmniejszają zapylenie i zanieczyszczenie powietrza, wpływają  też redukująco na ilość znajdującego się w nim dwutlenku węgla. Dają cień i obniżają temperaturę ulic  oraz budynków mieszkalnych. Zapewniają większą wilgotność powietrza i usprawniają retencję wody, także w wypadku nagłych, gwałtownych zdarzeń pogodowych. Ograniczają hałas, izolując nas od ruchu ulicznego, mogą nawet walczyć z niektórymi patogenami i drobnoustrojami. Drzewa iglaste bowiem, wydzielając fitoncydy działają bakteriobójczo. Produkują też tlen. 

Nie bez znaczenia jest też tonizujące działanie zieleni na oczy i psychikę ludzką, oraz wrażenia estetyczne. Znacznie przyjemniej wypoczywa się w parku  niż na balkonie. A spacer  ulicą ocenioną szpalerem starych platanów, buków czy lip, sama w sobie jest przyjemną i zdrową przechadzką, niezależnie od jej właściwego celu. 

Niestety samorządy rzadko dostrzegają korzyści ze zwiększania areału powierzchni zadrzewionych w miastach. A szkoda ! O potrzebie dbania o drzewa i sadzenie nowych zaapelował w swej majowej interpelacji do władz miasta Myszkowa radny tego miasta Tomasz Załęcki. W swym piśmie ( dostępnym tutaj )  podkreślił on nie tylko walory zdrowotne, ekologiczne i estetyczne  drzew, ale i ich pośredni wpływ na ekonomię miasta. Okazuje się bowiem, jak w rozmowie z naszą redakcją tłumaczy radny Załęcki, że  tylko w latach 2014 – 2018 Londyn zaoszczędził w wyniku mądrej “ polityki drzewnej “ około 5 miliardów funtów. Skąd takie liczby ? Ano po prostu drzewa zmniejszając temperaturę w centrach miast powodują, że znacznie niższe są wydatki na ich chłodzenie wodą ( polewaczki) czy wentylację oraz klimatyzację w budynkach urzędowych. To jak widać całkiem proste i jasne przełożenie. 

Tak więc nie ma się co chyba zastanawiać i tak jak nam wskazuje pan Tomasz Załęcki dbać trzeba o to, by  w naszych miastach drzew było jak najwięcej. One po prostu pomogą naszemu zdrowiu i ulżą  portfelom. Warto tylko pamiętać, że sadzić  trzeba drzewa już duże. Przynosi to znacznie lepsze skutki niż operowanie małymi sadzonkami. No i, last but not least , zweryfikować trzeba plany wycinki drzew już rosnących. Jak bowiem wskazuje samorządowa, zła niestety  praktyka – lokalne władze lubią wycinać, nie idzie za to w ślad za tymi działaniami przemyślana i funkcjonująca  polityka zwiększania powierzchni zielonych, szczególnie zadrzewionych  w naszych miastach i miasteczkach. Sadźmy więc drzewa, a włodarzy naszych “ małych ojczyzn “ naciskajmy na to, by dbali o “ zieloną infrastrukturę “ . Jak wskazują przykłady z dużych światowych metropolii – warto. To się nam wszystkim po prostu  opłaci. 

Nasze zielone klimatyzatory